..już od bardzo dawna, kiedy nie mam tego koszmarnego, obezwładniającego wrażenia, że czas przecieka mi przez palce i że z niczym się nie wyrabiam i że wszystkie moje plany na pewno wezmą w łeb, bo na nic nie mam czasu ani siły ani nawet już chęci..
pierwszy taki dzień od dawna, kiedy od rana czuję niezwykły power, mimo że młody co chwilę budził się z miauczeniem do cyca, albowiem ktoś gdzieś w okolicy caluteńką noc do rana napierdzielał jakąś maszyną, nie wiem - drukarnią, maglem, manufakturą amfetaminy, huk z tym, ale bardziej niż zawsze nie wyspaliśmy się z młodym, bo przestało napierdzielać dopiero o szóstej rano, kiedy mój młodzieniec juz na dobre wstał w łóżeczku na obie nogi i zaczął swoje bezlitosne:"da da da da ma ma ma!", czyli coś, mniej więcej, jak :"mamo, rusz tyłek, już nie będę spał!" ;)
kocham moje upierdliwe dzieciątko! kocham moje życie! kocham mój, jak dla mnie, kontrowersyjny i pełen sprzecznych, ale za to cudownie intensywnych emocji skrawek świata! wiem, że wszystko będzie dobrze :)) ja to wiem!!!