nie jest optymistycznie.
czeka mnie rozwód.
mój prawie były mąż nie pozwala mi spokojnie żyć, stale się o niego martwię, odchodzę od zmysłów czasem.. mam także masę wyrzutów sumienia i płaczę częściej niż kiedyś.
mój synek jest sto kilometrów stąd, nie widziałam go już ponad tydzień.. bardzo tęsknię :((((
sesja idzie jak po grudzie, w dodatku wczoraj pokłóciłam się z jednym profesorem i ostentacyjnie wyszłam z jego zajęć. nie wiem co to będzie.
w pracy mnie wkurwiają.
ojcec z matką kłócą się jak szczeniaki.
na nic nie mam czasu.
do bani.
do bani jest, naprawdę :(((